LC: In which way the artwork presented in our exhibition is connected with the festival's theme? What do you think about the concept of this festival?
    PK: I decided to take part in Fragmented Identities event which is a part of the Borders Festival mainly because my latest paintings are largely about fragments. About these little parts of ourselves like thoughts or feelings that influence our life. The ambiguity of their origin serve as a basis for subsequent decisions I make while painting. All these elusive reflections and sensations impact the formation of shapes and directions the tiny portions of paint take. The recorded fragments of time, the form they have taken, in turn, affect the emerging new thoughts. This process works both ways, as in life.

    LC: Did your style change over the years? How?
    PK: My artistic practice has been transforming ever since I have started it. It is still changing, although I feel that the painting records I am doing now are the most advanced and the closest to my perception of things around.

    LC: What is the message linked to the artwork you have shown in this exhibition?
    PK: It isn't my intention to link any messages to my latest paintings. I am not necessarily into art which leads missions or is a vehicle of direct artist's messages. I prefer solutions that are universal and that come straight from life.

    LC: What is the most challenging part about creating your artworks?
    PK: Undisturbed connection with the process of painting. It can be a single thought that can break it.

    LC: What was the best advice given to you as an artist?
    PK: There is something like following your gut, your intuition, and in that case taking or not taking advices doesn't really seem to be relevant. I rather follow my instincts.





    LC: W jaki sposób praca biorąca udział w naszej wystawie łączy się z tematem festiwalu? Co myślisz o koncepcji tego festiwalu?
    PK: Zdecydowałem się wziąć udział w wydarzeniu Fragmented Identities, który jest częścią Festiwalu Borders, głównie dlatego, że moje ostatnie obrazy są w dużym stopniu właśnie o fragmentach. O tych małych częściach nas samych jak myśli czy uczucia, które wpływają na nasze życie. Niejednoznaczność ich pochodzenia jest podstawą kolejnych decyzji, które podejmuję podczas malowania. Wszystkie te nieuchwytne refleksje i odczucia wpływają na powstające kształty i kierunki, jakie przyjmują małe porcje farby. Zarejestrowane fragmenty czasu, forma którą przyjęły, wpływają z kolei na pojawiające się nowe myśli. Ten proces działa w dwie strony, jak w życiu.

    LC: Czy twój styl zmienił się przez lata? Jak?
    PK: Moja praktyka artystyczna zmieniała się odkąd ją rozpocząłem. Nadal się zmienia, chociaż czuję, że zapisy malarskie, którymi się obecnie zajmuję, są najbardziej zaawansowane i najbliższe mojemu postrzeganiu rzeczy wokół.

    LC: Jakie jest przesłanie związane z pracą, którą pokazałeś na wystawie? Jak łączy się ona z tematem całego festiwalu?
    PK: Nie jest moim celem dodawanie przesłania do moich ostatnich obrazów. Niekoniecznie zajmuje mnie sztuka, która prowadzi misje czy też jest nośnikiem osobistych deklaracji artystów. Wolę rozwiązania uniwersalne, które pochodzą prosto z życia.

    LC: Co jest najtrudniejsze w tworzeniu twoich prac?
    PK: Niezakłócony kontakt z procesem malowania. Wystarczy jedna myśl, żeby go zerwać.

    LC: Jaką najlepszą radę otrzymałeś jako artysta?
    PK: Jest coś takiego jak podążanie za intuicją i w tym wypadku branie czy niebranie rad nie ma znaczenia. Kieruję się raczej swoim instynktem.